80 lat A.G. from t.s. on Vimeo.
czwartek, 29 grudnia 2011
80 lat Aeroklubu Gdańskiego
Filmik okolicznościowy zrobiony przez Sekcję Szybowcową A.G. z okazji 80-lecia Aeroklubu Gdańskiego.
wtorek, 13 września 2011
„Miãtczé Zlądowanié” 2011
W ostatnią sobotę 10.09.2011 na lotnisku Korne k. Kościerzyny rozegrane zostały 5 zawody na celność lądowania „Miãtczé Zlądowanié” 2011. Wzięło w nich udział 32 pilotów z 5 aeroklubów.
Pochwalić należy organizację imprezy. Loty odbywały się sprawnie przez co udało się rozegrać rundę dogrywkową dla 5 najlepszych pilotów. Widowiskowość lotów zwiększała możliwość śledzenia na ekranie w barze lotu szybowca w czasie rzeczywistym dzięki umieszczonej na skrzydle kamerce telewizyjnej.
Jak co roku organizatorzy zapewnili okolicznościowe koszulki oraz zadbali, aby żaden z pilotów nie wyjechał z pustymi rękoma. Nagród od sponsorów starczyło dla wszystkich.
Mi w tym roku udało się zająć 5 miejsce.
Pochwalić należy organizację imprezy. Loty odbywały się sprawnie przez co udało się rozegrać rundę dogrywkową dla 5 najlepszych pilotów. Widowiskowość lotów zwiększała możliwość śledzenia na ekranie w barze lotu szybowca w czasie rzeczywistym dzięki umieszczonej na skrzydle kamerce telewizyjnej.
Jak co roku organizatorzy zapewnili okolicznościowe koszulki oraz zadbali, aby żaden z pilotów nie wyjechał z pustymi rękoma. Nagród od sponsorów starczyło dla wszystkich.
Mi w tym roku udało się zająć 5 miejsce.
wtorek, 9 sierpnia 2011
Dzień dziewiąty
Pierwsze wrażenie po wystawieniu nosa z namiotu "WOW w końcu niebieskie niebo". Zaraz potem jednak euforię ostudził silny zimny zachodni wiatr. Pomimo tego wygłodniali latania szybownicy zaprowadzili swoje maszyny na grid jeszcze na długo przed wyznaczonym czasem.
Na odprawie służby meteo zapowiadały umiarkowaną termikę naniesioną, podstawy chmur 1100-1200m, silny wiatr w porywach nawet do 40km/h, a po 15:00 opady i lokalne burze. Zadanie na dzisiaj to obszarówka o minimalnej długości 153km i czasie 2,5 godziny.
Zaraz po starcie warunki były fajne. Kominy o średnim noszeniu 1,5-2m/s dawały radę unieść szybowiec szybciej niż wiatr go dryfował. Niestety im później tym trudniej było znaleźć dobre noszenia.
Problemy zaczęły się już niebawem, bo nie mogłem przelecieć linii startu na rozsądnej wysokości powyżej 1000m. Udało mi się to 40 minut po otwarciu startu lotnego. Po drodze wiatr się jeszcze nasilił osiągając nawet 30km/h. Kominy robiły się postrzępione i coraz rzadsze, a podstawy chmur nie chciały podnieść się powyżej 1200m. Aby dolecieć do strefy musiałem przedostać się pod ciężkimi i czarnymi chmurami pod którymi właśnie rozpoczynał się opad. Rozlane chmury zasłaniające słońce, silny wiatr oraz silne duszenia dopełniły w 5 minut dzieła wciskając mnie w pole około 20km po prostej od linii startu. Chociaż pole było ładne - duże, równe i skoszone.
Mój lot na GCUP.eu.
Konkurencja dzisiejsza pomimo 19 pól zostanie uznana za rozegraną, bo całkiem spora grupka pilotów doleciała do mety lub przekroczyła 100km odległości. Być może wypadnę w końcowej klasyfikacji poza pierwsza dziesiątkę. Nawet nie za bardzo się tym martwię bo przyjechałem się tu przede wszystkim uczyć i na prawdę dużo się nauczyłem. Lataliśmy przy takich pogodach przy jakich u nas w aeroklubie nigdy bym o przelocie nie pomyślał. Poznałem i mogłem podglądać znakomitych pilotów w akcji. Zawarłem też bardzo ciekawe znajomości i przyjaźnie.
Rozegranie dzisiejszej konkurencji oznacza także, że zawody dzisiaj zostaną zakończone. O 20:00 oficjalna ceremonia, a jutro z rana będę wracał z szybowcem w przyczepie przez całą Polskę do Gdańska.
Na odprawie służby meteo zapowiadały umiarkowaną termikę naniesioną, podstawy chmur 1100-1200m, silny wiatr w porywach nawet do 40km/h, a po 15:00 opady i lokalne burze. Zadanie na dzisiaj to obszarówka o minimalnej długości 153km i czasie 2,5 godziny.
Zaraz po starcie warunki były fajne. Kominy o średnim noszeniu 1,5-2m/s dawały radę unieść szybowiec szybciej niż wiatr go dryfował. Niestety im później tym trudniej było znaleźć dobre noszenia.
Problemy zaczęły się już niebawem, bo nie mogłem przelecieć linii startu na rozsądnej wysokości powyżej 1000m. Udało mi się to 40 minut po otwarciu startu lotnego. Po drodze wiatr się jeszcze nasilił osiągając nawet 30km/h. Kominy robiły się postrzępione i coraz rzadsze, a podstawy chmur nie chciały podnieść się powyżej 1200m. Aby dolecieć do strefy musiałem przedostać się pod ciężkimi i czarnymi chmurami pod którymi właśnie rozpoczynał się opad. Rozlane chmury zasłaniające słońce, silny wiatr oraz silne duszenia dopełniły w 5 minut dzieła wciskając mnie w pole około 20km po prostej od linii startu. Chociaż pole było ładne - duże, równe i skoszone.
Mój lot na GCUP.eu.
Konkurencja dzisiejsza pomimo 19 pól zostanie uznana za rozegraną, bo całkiem spora grupka pilotów doleciała do mety lub przekroczyła 100km odległości. Być może wypadnę w końcowej klasyfikacji poza pierwsza dziesiątkę. Nawet nie za bardzo się tym martwię bo przyjechałem się tu przede wszystkim uczyć i na prawdę dużo się nauczyłem. Lataliśmy przy takich pogodach przy jakich u nas w aeroklubie nigdy bym o przelocie nie pomyślał. Poznałem i mogłem podglądać znakomitych pilotów w akcji. Zawarłem też bardzo ciekawe znajomości i przyjaźnie.
Rozegranie dzisiejszej konkurencji oznacza także, że zawody dzisiaj zostaną zakończone. O 20:00 oficjalna ceremonia, a jutro z rana będę wracał z szybowcem w przyczepie przez całą Polskę do Gdańska.
poniedziałek, 8 sierpnia 2011
Dzień ósmy
Dzisiaj pogoda nie dała nam nawet nadziei na polatanie. Od rana było wiadomo, że dzisiaj konkurencji nie będzie więc już na odprawie ogłoszono, że dzisiaj o 16:00 poprowadzę szkolenie z LK8000. Dzień ludzie spędzili na lenistwie, chowaniu się przed deszczem, oglądaniu filmów i integracji.
Na szkoleniu pojawiła się całkiem spora grupka pilotów i wydawali się być zainteresowani tematem. Cała prezentacja zajęła około 2,5 godziny z krótką przerwa pośrodku. Opowiadałem o większości funkcjonalności nawigacji szybowcowej, od tych najbardziej popularnych do tych wyrafinowanych używanych tylko przez zawodników. Otrzymałem też kilka ciekawych sugestii na temat rozwoju i poprawy programu.
Prognozy na jutro są bardziej optymistyczne więc wieczorem piloci zaczęli składać szybowce przy blasku pięknie zachodzącego słońca.
Na szkoleniu pojawiła się całkiem spora grupka pilotów i wydawali się być zainteresowani tematem. Cała prezentacja zajęła około 2,5 godziny z krótką przerwa pośrodku. Opowiadałem o większości funkcjonalności nawigacji szybowcowej, od tych najbardziej popularnych do tych wyrafinowanych używanych tylko przez zawodników. Otrzymałem też kilka ciekawych sugestii na temat rozwoju i poprawy programu.
Prognozy na jutro są bardziej optymistyczne więc wieczorem piloci zaczęli składać szybowce przy blasku pięknie zachodzącego słońca.
niedziela, 7 sierpnia 2011
Dzień siódmy
Dzisiaj rano pilotów przywitał silny zachodni wiatr oraz informacja na tablicy ogłoszeń, że grid jest wyznaczony na 10:15. Większość pilotów klasy Klub, w tym ja, nie dowierzając do końca, że dzisiaj polatamy, a także bojąc się zostawić swoje szybowce na polu przy tak porywistych podmuchach zbojkotowali grida i ograniczyli się do pojawienia się na odprawie o 10:30. Otrzymaliśmy tam zadania, a meteo zarzekało się, że pogoda będzie robić się coraz ładniejsza. Na dzisiaj wyłożono obszarówkę o minimalnym dystansie 112km oraz czasie 90 minut.
Około 11:15 pogoda faktycznie się poprawiła i piloci poustawiali swoje maszyny za gridem złożonym z 3 pilotów, którzy wykazali się posłuszeństwem o świcie.
O 12:00 ruszyły starty ziemne, a o 13:02, gdy niektóre szybowce spóźnialskich ciągle jeszcze stały na trawie lotniska, ogłoszono otwarcie startu lotnego. Pogoda początkowo wyglądała bardzo obiecująco, ale po parunastu minutach chmury zaczęły wybudowywać się w wielkie kolumny, a potem charakterystyczne kowadła chmur burzowych, których rozlane wierzchołki zasłoniły całe słońce i stłumiły wszystkie pionowe ruchy powietrza - cisza przed burzą.
Od tego momentu przelot stał się walką o utrzymanie się w powietrzu i zaczęły się pierwsze "oszczepy" - loty po największej doskonałości szybowca, aby tylko wylądować w polu po uzyskaniu jak najdłuższej trasy. W końcu jesteśmy na zawodach!
Mi udało się dzisiaj przelecieć 85km co jak na razie jest 7 rezultatem dnia. Całe zadanie obleciało tylko 2 pilotów i tylko oni oraz jeszcze jeden pilot pokonali magiczną granicę 100km niezbędną do zaliczenia konkurencji. Wszystko jak na razie wskazuje na to, że dzisiejsza konkurencja klasy Klub zostanie unieważniona. Klasa Standard dysponująca lepszym sprzętem zaliczyła dzisiaj konkurencję i tym samym KZS dla ich klasy na pewno zostanie uznany za rozegrany.
Po 85 km lotu wylądowałem w jednym polu razem z 5 innymi szybowcami: MG, 5K, J, ET i ZI. Taką ilością sprzętu latającego zrobiliśmy małe zamieszanie w okolicy i "tubylcy" przychodzili się pytać czy zakładamy tu aeroklub :-)
Niedługo po zapakowaniu szybowca do przyczepy nadeszła pierwsza z wielu burz dzisiejszego długiego wieczoru. Po dojechaniu na lotnisko musiałem szybko złożyć szybowiec i pojechać z moją przyczepą po jeszcze jednego kolegę w "nasze" pole. Wróciliśmy o 23:00 i wcale nie byliśmy ostatni. Kolejne przyczepy zjeżdżały na lotnisko przez jeszcze jakiś czas. Jutro pewnie dowiemy się czy rekord 22 pól z piątku został pobity...
Mój lot na GCUP.eu.
Około 11:15 pogoda faktycznie się poprawiła i piloci poustawiali swoje maszyny za gridem złożonym z 3 pilotów, którzy wykazali się posłuszeństwem o świcie.
O 12:00 ruszyły starty ziemne, a o 13:02, gdy niektóre szybowce spóźnialskich ciągle jeszcze stały na trawie lotniska, ogłoszono otwarcie startu lotnego. Pogoda początkowo wyglądała bardzo obiecująco, ale po parunastu minutach chmury zaczęły wybudowywać się w wielkie kolumny, a potem charakterystyczne kowadła chmur burzowych, których rozlane wierzchołki zasłoniły całe słońce i stłumiły wszystkie pionowe ruchy powietrza - cisza przed burzą.
Od tego momentu przelot stał się walką o utrzymanie się w powietrzu i zaczęły się pierwsze "oszczepy" - loty po największej doskonałości szybowca, aby tylko wylądować w polu po uzyskaniu jak najdłuższej trasy. W końcu jesteśmy na zawodach!
Mi udało się dzisiaj przelecieć 85km co jak na razie jest 7 rezultatem dnia. Całe zadanie obleciało tylko 2 pilotów i tylko oni oraz jeszcze jeden pilot pokonali magiczną granicę 100km niezbędną do zaliczenia konkurencji. Wszystko jak na razie wskazuje na to, że dzisiejsza konkurencja klasy Klub zostanie unieważniona. Klasa Standard dysponująca lepszym sprzętem zaliczyła dzisiaj konkurencję i tym samym KZS dla ich klasy na pewno zostanie uznany za rozegrany.
Po 85 km lotu wylądowałem w jednym polu razem z 5 innymi szybowcami: MG, 5K, J, ET i ZI. Taką ilością sprzętu latającego zrobiliśmy małe zamieszanie w okolicy i "tubylcy" przychodzili się pytać czy zakładamy tu aeroklub :-)
Niedługo po zapakowaniu szybowca do przyczepy nadeszła pierwsza z wielu burz dzisiejszego długiego wieczoru. Po dojechaniu na lotnisko musiałem szybko złożyć szybowiec i pojechać z moją przyczepą po jeszcze jednego kolegę w "nasze" pole. Wróciliśmy o 23:00 i wcale nie byliśmy ostatni. Kolejne przyczepy zjeżdżały na lotnisko przez jeszcze jakiś czas. Jutro pewnie dowiemy się czy rekord 22 pól z piątku został pobity...
Mój lot na GCUP.eu.
sobota, 6 sierpnia 2011
Dzień szósty
Dzisiejszy dzień rozpoczął się leniwie. Wyraźnie było widać, ze po wczorajszych 22 polach animusz szybowników mocno osłabł. Pani meteorolog na odprawie wieściła dzień najprawdopodobniej nielotny co spowodowało, że szybowce dzisiaj pozostały na stojankach. Około 13:00 szefostwo, być może bojąc się gniewu pilotów, ostatecznie ogłosiło dzień wolny od konkurencji, na co brygada w pośpiechu porozjeżdżała się po okolicy.
Pogoda zrobiła nam jednak psikusa. Niedługo potem wyskoczyły całkiem ładne warunki do latania. Po raz pierwszy od dawna niebo było pełne cumulusów, ale niestety na trawie lotniska brakło pilotów i ich maszyn. Obyśmy potem nie żałowali straty tego dnia lotnego. Aby zawody zostały uznane za ważne musimy rozegrać co najmniej jeszcze jedną konkurencję...
Pogoda zrobiła nam jednak psikusa. Niedługo potem wyskoczyły całkiem ładne warunki do latania. Po raz pierwszy od dawna niebo było pełne cumulusów, ale niestety na trawie lotniska brakło pilotów i ich maszyn. Obyśmy potem nie żałowali straty tego dnia lotnego. Aby zawody zostały uznane za ważne musimy rozegrać co najmniej jeszcze jedną konkurencję...
piątek, 5 sierpnia 2011
Dzień piąty
"Jest szansa żebyście polatali, ale marna szansa". Tymi słowami przywitał nas dzisiaj rano na odprawie nasz dyżurny meteorolog. Według niego dzisiaj nad nami miał przejść front oraz spodziewamy się dużo średniego i wysokiego zachmurzenia, ale mogły też się pojawić wybudowane chmury Cu oraz Cb a z nimi lokalne burze. To właśnie ta ostatnia część prognozy zaowocowała wystawieniem grida i przygotowaniem zadań obszarowych na dzień dzisiejszy.
Już na lotnisku zadanie z odprawy zostało zmienione na krótsze o długości 113km i czasie minimalnym 75 minut (100km/h ???).
Pomimo niesprzyjającej pogody i zbliżającego się frontu starty ziemne rozpoczęto o 14:15, a potem jak już wszyscy walczyli o utrzymanie w powietrzu otworzono starty lotne.
Dzisiaj na szczęście peleton już mnie nie śledził i poleciał za liderami klasyfikacji. Ja miałem spokój i mogłem pomyśleć co zrobić w tak masakryczną pogodę. Przyznam, że jeszcze nigdy nie próbowałem robić przelotu w tak złych warunkach. Całe niebo pokryte było wielowarstwowym zachmurzeniem, a widzialność była mocno ograniczona przez jakieś zamglenia.
Według mojej oceny sytuacji peleton był spisany na straty, bo warunki pod frontem nie dawały szans na utrzymanie się w powietrzu. Co więcej mało prawdopodobne było, aby co najmniej 6 pilotów przeleciało w takich warunkach 100km co spowodowałoby uznanie konkurencji za rozegraną. Dodatkowo stwierdziłem, że ktoś po ten peleton musi pojechać w pole ;-) Te wszystkie decyzje przełożyły się na strategię, aby zbliżyć się do frontu jak tylko się da i czekać na rozwój sytuacji. Możliwym było, że front się albo przesunie, albo przepali go słońce i wtedy pojawią się warunki umożliwiające pokonanie zadania. Po 17:00 faktycznie pojawiło się sporo niebieskiego nieba, ale niestety termika nie ruszyła i po ponad 3h kręcenia się po okolicy skapitulowałem lądując na lotnisku.
Mój lot na GCUP.eu.
Zaraz po lądowaniu zobaczyłem ożywiony ruch w okolicy biura lądowań i kliku pilotów od razu prosiło mnie o pomoc przy wyjeździe w pole. Dzisiaj padł rekord zawodów - 22 pola. Pojechałem po jednego z kolegów i wróciliśmy około 22:00.
Dzisiaj nikt ani z klasy Klub ani Standard nie obleciał trasy. Co więcej tylko jeden pilot pokonał magiczną odległość 100km, co zgodnie z moimi przewidywaniami spowodowało uznanie dzisiejszej konkurencji za nieważną.
Prognozy na jutro zapowiadają pogodę nielotną...
Już na lotnisku zadanie z odprawy zostało zmienione na krótsze o długości 113km i czasie minimalnym 75 minut (100km/h ???).
Pomimo niesprzyjającej pogody i zbliżającego się frontu starty ziemne rozpoczęto o 14:15, a potem jak już wszyscy walczyli o utrzymanie w powietrzu otworzono starty lotne.
Dzisiaj na szczęście peleton już mnie nie śledził i poleciał za liderami klasyfikacji. Ja miałem spokój i mogłem pomyśleć co zrobić w tak masakryczną pogodę. Przyznam, że jeszcze nigdy nie próbowałem robić przelotu w tak złych warunkach. Całe niebo pokryte było wielowarstwowym zachmurzeniem, a widzialność była mocno ograniczona przez jakieś zamglenia.
Według mojej oceny sytuacji peleton był spisany na straty, bo warunki pod frontem nie dawały szans na utrzymanie się w powietrzu. Co więcej mało prawdopodobne było, aby co najmniej 6 pilotów przeleciało w takich warunkach 100km co spowodowałoby uznanie konkurencji za rozegraną. Dodatkowo stwierdziłem, że ktoś po ten peleton musi pojechać w pole ;-) Te wszystkie decyzje przełożyły się na strategię, aby zbliżyć się do frontu jak tylko się da i czekać na rozwój sytuacji. Możliwym było, że front się albo przesunie, albo przepali go słońce i wtedy pojawią się warunki umożliwiające pokonanie zadania. Po 17:00 faktycznie pojawiło się sporo niebieskiego nieba, ale niestety termika nie ruszyła i po ponad 3h kręcenia się po okolicy skapitulowałem lądując na lotnisku.
Mój lot na GCUP.eu.
Zaraz po lądowaniu zobaczyłem ożywiony ruch w okolicy biura lądowań i kliku pilotów od razu prosiło mnie o pomoc przy wyjeździe w pole. Dzisiaj padł rekord zawodów - 22 pola. Pojechałem po jednego z kolegów i wróciliśmy około 22:00.
Dzisiaj nikt ani z klasy Klub ani Standard nie obleciał trasy. Co więcej tylko jeden pilot pokonał magiczną odległość 100km, co zgodnie z moimi przewidywaniami spowodowało uznanie dzisiejszej konkurencji za nieważną.
Prognozy na jutro zapowiadają pogodę nielotną...
Subskrybuj:
Posty (Atom)




